#181: mistrzostwa + kufer

Hej!

Mam wrażenie, że Mistrzostwa Makijażu były jakieś milion lat temu, ale nie miałam czasu na to, żeby wrzucić tutaj zdjęć.
Pierwszy raz byłam na takim wydarzeniu i chyba spodziewałam się czegoś lepszego. Skupiam się tutaj na części makijażowej, bo jeśli chodzi o fryzjerstwo, to wszystko było pięknie przygotowane. Bardzo dużo boxów z nożyczkami, lakierami, farbami etc. Natomiast, jeśli chodzi o makijaż to, prócz bestsellerowej Ziemi Egipskiej i paru innych rzeczy, można było podziwiać powstawianie makijażu permanentnego. Atmosfera była bardzo fajna, dużo pięknych dziewczyn w cudownych makijażach. Ale ciągle czegoś było mi brak. Może to przez to, że jestem przyzwyczajona bardziej do takiego megaprzyjacielskiego nastawienia na konwencjach tatuażu? Tam też oczywiście każdy chce wyglądać jak najlepiej i zrobić ekstra wrażenie, ale mimo wszystko liczy się zajawka. Myślę, że w Sosnowcu większość skupiła się na tym, żeby dobrze wypaść i na tym, zeby wszystkich dokładnie zlustrować. Może za rok będę miała inne odczucie? Zobaczymy. (;
Żałuję trochę, że nie mogłam być na samym początku eventu i w sumie jak znalazłam się na miejscu, to dziewczyny prezentowały swoje dzieła. Niektóre były naprawdę niesamowite i współczułam jury, że mogą wybrać tylko trzy makijaże, które zajmą miejsca na podium. Dziewczyny naprawdę się napracowały! Bardzo podobały mi się wystąpienia wizażystek, kiedy mówiły o swoich inspiracjach oraz pracy. Zawsze interesuje mnie to najbardziej i żałuję, że nie potrafię tak pięknie mówić o swoich makijażach, ale wezmę się za siebie w końcu, aj promizz! (;


Nie robiłam zbyt wielu zdjęć, więc wrzucam tylko taki kolaż ze sceny oraz kilka dodatkowych fotek ogólnie. (;








Druga, przyjemniejsza część notki, na którą nie mogę narzekać to moje maleństwo z Peggy Sage < 3
Ma naprawdę bardzo dużo miejsca, dużo przegródek, które samemu można sobie ułożyć w zależności od potrzeby. Do kuferka było dołączone lusterko, super opcja, moje modelki nie będą już się przeglądać w paletkach Sleeka :P No i przede wszystkim jest na kółkach < 3



Kufer ma 3 segmenty, które można ściągać, dodatkowo jeszcze jedno denko, które można wypełnić kosmetykami. Sam dół, który się otwiera jest bardzo pakowny. Pokrywa kufra może być przyczepiona do każdej 'półki', dzięki czemu mogę na sesję wziąć np tylko 2 segmenty z pokrywą, co jest dobrą opcją, kiedy jadę do klientki i wiem, że nie będę potrzebowała całego arsenału podkładów, korektorów, sztucznej krwi i innych. Będę wtedy brać tylko te kosmetyki, których będę używała do makijażu. Jest to szczególnie fajne, bo kufer jednak trochę waży i mimo tego, że jeździ na kółkach, to po schodach myślę, że mogę się namęczyć przy wciąganiu go :D
Wyjmowanie kosmetyków z naprawdę przeróżnych miejsc w moim pokoju zmusiło mnie do zrobienia generalnego porządku w mazidłach. Kocham te wszystkie cudeńka, ale nie jestem zbieraczką (na szczęście!) i w taki oto sposób pozbyłam się wielu produktów, które były wykorzystane tylko do połowy, ale nie były w ogóle używane. Najbardziej zdziwiła mnie kolekcja tuszy do rzęs jaką posiadałam. Mam 3-4 ulubione mascary, którymi najchętniej maluję, ale ciągle dokupuję jakieś inne, BO PRZECIEŻ MOGĄ BYĆ LEPSZE i tak wędrują później do koszyka z tuszami do walizki na narzędzia, która robiła za mój pierwszy kufer :D Pożegnałam się z wieloma błyszczykami (które jeszcze trochę i w swojej konsystencji przypominałyby bardziej żel, haha!) oraz skruszonymi cieniami, które miałam zreanimować (wyrzuć - kup nowe!) Szukam jeszcze takiej plastikowej paletki, do której będę mogła przełożyć szminki. Całe opakowania zajmują za duże miejsca. Poleca ktoś coś? (;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz