seven


Do pełni szczęścia brakuje mi tylko mojej gadzinki oraz zdania niemieckiego i matmy. Niesamowicie przykra jest świadomość, że spędzę dzisiejszą niedzielę z notatkami z niemieckiego i zadaniami z matematyki, modląc się jak największa hipokrytka, żeby zaliczyć jutro niemiecki. Szkoda w sumie, że jestem mistrzem w przekładaniu wszystkiego na ostatnią chwilę, no ale cóż. Moje wszystkie działania polubienia jakoś matematyki, żeby mi się z nią lepiej współpracowało przez najbliższe pół roku legły w gruzach w piątek, kiedy tak bardzo zaangażowałam się w wielomiany, że zapomniałam o tym, by zanieść zdjęcie na wolontariat z WOŚPa. Źle mi z  myślą, że nie będę chodziła z puszką i nie będę rozdawała dzieciakom serduszek.Poza tym to nie mam na co narzekać, mój organizm w końcu zaczyna normalnie funkcjonować, brak mi bólu brzucha, Bożna zaskakuje mnie pozytywnie coraz częściej, a mój Mihau ciągle mnie kocha <3


Męczy mnie to caaały dzień:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz